Pierwsza połowa na miarę tego co teraz możemy z siebie dać z takim przeciwnikiem. Druga połowa podjęte ryzyko i spodziewany efekt.

 

AM Cracovia – Armatura Kraków 7:1 (1:0)

Bramka: Nowakowski

Woźniak – Ciupek, Kyc (C), Kleszcz, Niepsuj – Pec.J, Wiśniowski, Okrajek – Machaj, Rydz, Gaweł + Nowakowski, Pec.Sz, Chyżyński, Bożek

 

Świadomi braków kadrowych, czyli kontuzji Tomka i Witka oraz bierzmowania Bolusia musieliśmy rozegrać ten mecz z pomysłem, żeby zminimalizować przewagę w aspektach piłkarskich drużyny gospodarzy. W pierwszej połowie chcieliśmy w obronie średniej zamknąć środek boiska i prowokować grę przeciwnika do bocznych sektorów. To nam się w dużej mierze udało, natomiast spore trudności mieliśmy z piłkami za linię obrony, czyli grzechy jesieni – piłka otwarta i za słaba albo brak reakcji linii obrony. W pierwszych 20 minutach nie potrafiliśmy utrzymać się przy piłce w strefie środkowej co jednak fajnie zmieniło wejście na boisko Majkela, który zaliczył dużo fajnych przyjęć i spokojnego rozprowadzenia piłki. Naszą trudnością, która widoczna już była w meczu z Krakusem dwa tygodnie temu był brak tworzenia sytuacji pod bramką AM. Szkoda straconej bramki, bo gra do 32 minuty przy 0:0 nam odpowiadała, ale niestety piłka dośrodkowana z prawej strony przeleciała całe pole karne i było naprawdę dużo czasu, żeby to po drugiej stronie odpowiednio zabezpieczyć, czego nie zrobiliśmy.

Mogliśmy drugą połowę grać tak samo i trochę się męczyć. Pewnie mecz zakończyłby się porażką 2 może 3 może nawet 4:0. Przy wielkim szczęściu i dużej naszej solidności 1:0. Podjąłem decyzję jednak o ryzyku i postawieniu wszystkiego na jedną kartę. Do przodu poszedł Kycu i Kokos, później też Jogurt, i to niestety sprawiło, że gospodarze mieli eldorado pod naszą bramką, które wykorzystali.

Szacunek dla wszystkich zawodników, bo to na was mogłem tego wtorkowego wieczoru liczyć i zapracowaliście na wyjście w tym meczu na boisko. Dobra realizacja planu meczowego i nie mogę odmówić zaangażowania i chęci. Zabrakło umiejętności, ale przed nami jeszcze cała wiosna i ze wszystkich sił będziemy walczyć mimo trudnością, które postawił los, ale też które, sami sobie jako drużyna stworzyliśmy.

 

Trener Rafał.

KLIKNIJ I ZOBACZ NASZE FILMY!