W niedzielne wiosenne popołudnie rozegraliśmy wartościowe dwie gry po 50 minut z drużynami Prądniczanki i Champions Miechów. Cieszą dwie wygrane i to, że powoli dobiega końca praca nad można powiedzieć fundamentami wytrzymałości i siły. 

 

Pierwszy mecz z przeciwnikiem, który dwa razy pokonał nas w lidze i którego pamiętamy z dobrych warunków fizycznych i solidnej gry w obronie. Fatalne początki, gdzie nie potrafiliśmy się komunikować i mieliśmy duże problemy w pressingu. Przewagę liczebną przeciwnik uzyskiwał w środku co nie może się zdarzyć i co nie spotkało się z naszą żadną reakcją. Dopiero po zmianach i korektach zaczęliśmy funkcjonować tak jak to mamy ustalone i zaraz nasza gra w obronie wysokiej uległa poprawie. Nie uchroniliśmy się przed bardzo złymi zachowania we własnym polu karnym, gdzie gubiliśmy krycie i byliśmy bardzo niefrasobliwi z piłką przy nodze. Do poprawy w naszej grze jest też moment, kiedy jesteśmy wysoko w pressingu i przegrywamy pojedynek w danym miejscu, a później nie zawsze potrafimy uchronić się przed groźnym atakiem rywala. Oczywiście jest to w liczone w ryzyko, jakie podejmujemy, ale możemy skuteczniej przeciwstawić się takim sytuacją. Brawo za skuteczność i dobicie przeciwnika, który mocno rotował swoimi zawodnikami pod koniec.

Drugi mecz to zdecydowanie nasza dominacja, choć stracona bramka to również efekt złych reakcji po nieudanym pressingu. W tej grze jednak więcej utrzymywaliśmy się przy piłce, więc też mam dużo wniosków odnośnie do naszego budowania i elementów, nad którymi musimy pracować. Jest to na pewno decyzyjność i moment posyłania piłek za linię obrony przeciwnika, tworzenie przewagi liczebnej na skrzydłach. Bardzo dużo w naszej grze było niewymuszonych strat przez niedokładne podania,.

Biorę olbrzymią poprawkę na naszą postawę tym, co mamy aktualnie w nogach, ponieważ ostatnie trzy tygodnie to okres pracy na dużych obciążeniach co też skutkuje drobnymi urazami, z którymi się borykamy. Dzisiaj nie mogliśmy korzystać z Kyca i Tomka a swoje problemy ma cały czas kilku zawodników, którzy brali udział w tym meczu. Powoli schodzimy z obciążeń i będziemy ,,łapać” szybkość i świeżość w naszych nogach i nie tylko. Myślę, że sporo do myślenia powinna dać nam rozgrzewka i początek meczu, gdzie nie wszyscy byliśmy na odpowiednim poziomie koncentracji i poważnego podejścia do gry w tym meczu.

W kolejny weekend drużyna 2012 rocznika zmierzy się w meczu z Wiślacką Szkołą Futbolu co będzie okazja do gry dla wielu zawodników, którzy w ten weekend odpoczywali. Zagramy też grę wewnętrzną na orliku.

 

Trener Rafał

KLIKNIJ I ZOBACZ NASZE FILMY!