Za nami trzeci mecz ligowy w C1 i pierwsza porażka, która ma wiele przyczyn i w której winy będziemy szukać najpierw u siebie a dopiero później w rzeczach, na które wpływ mamy najmniejszy.

Przeciwnik wymagający przede wszystkim fizycznie, bo na zdecydowanej większości pozycji grają u nich zawodnicy z rocznika 2011 o parametrach u nas zbliżonych do takich zawodników jak Witek, Boluś i Ścisełko. Biorąc pod uwagę naszą sytuację kadrową trochę mniej pracy włożyliśmy w pressing i okazało się to dobrym rozwiązaniem, bo bardzo wiele pracy czekało nas w obronie niskiej. Zaczęliśmy od bardzo wielu strat i to takich, które nie mogą się przytrafiać tak często i w takich kluczowych momentach podczas budowania gry przede wszystkim na własnej połowie. Szukaliśmy podań za linię obrony, ale niestety przeciwnik o takich parametrach nie pozwolił nam na wiele. W obronie byliśmy bardzo solidni i z dużym poświęceniem ratowaliśmy się przed utratą bramki mając też trzeba przyznać przy tym dużo szczęścia. W drugiej części meczu mieliśmy plan wykorzystać słabsze punkty u Prądniczanki, ale właściwie tylko raz fantastyczną akcję przeprowadził Mati, który po rajdzie skrzydłem dograł piłkę w pole karne i może przy odrobinie szczęścia Kokos mógł dać nam prowadzenie. Niestety później kompletnie zdominowali nas goście, którzy napierali coraz mocniej i efektem tego zdobyli bramki, które musiały w końcu wpaść.

Szacunek dla całej drużyny za walkę i poświęcenie, niestety nie da się przez cały mecz odpierać ataki i być pod ciągłą presją na swojej połowie. Przegraliśmy przez swój brak umiejętności utrzymania piłki i większej dokładności w podaniach za linię obrony. Przegraliśmy przez siłę fizyczną przeciwnika i to jest to na co po prostu recepty znaleźć często się nie da. Dużym brakiem była dla nas nieobecność Ścisełki, który myślę, że mógłby nam wiele pomóc w tym meczu. Gratulacje dla Tomka Woźniaka, który kolejny mecz udowodnił, że dobrą pracą można robić postępy i jako młodszy rocznik na bramce być bardzo mocnym punktem drużyny. Tak jak mówiłem po meczu bardzo budujące jest to jak walczyliśmy i jak wiele daliśmy z siebie na boisku, bo jest to fundament do wszystkiego, co potrzebne w tym sporcie.

Niestety muszę się odnieść do naszej sytuacji kadrowej, która miała swój wpływ na ten mecz. W kadrze znalazło się tylko 14 zawodników a jej większość stanowili zawodnicy z rocznika 2012, którzy w niedzielę mieli przed sobą wsparcie kolegów w lidze C2. Nie będziemy w tej lidze drużyną konkurencyjną dla, innych jeżeli nasze braki kadrowe będą tak liczne. Oczywiście rozumiem grę Kajtka w juniorach i wyjazd Tomka na zawody, bo tutaj nie ma żadnej dyskusji o ich nieobecności.

 

Trener Rafał

KLIKNIJ I ZOBACZ NASZE FILMY!