Jeżeli chodzi o wyniki może nie idealnie, ale wiemy gdzie jesteśmy, co robimy i jaka droga za i przed nami. Dlatego to była bardzo dobra sobota pod względem tego co pokazaliśmy na boisku jeżeli chodzi o aspekty piłkarskie, ale też te równie ważne w piłce nożnej, czyli mentalne.
Do Radziszowa pojechaliśmy w 13, bo zmusiło nas do tego ułożenie meczów, czyli gry C1 o godzinie 14:30 w ten sam dzień. Mimo przeciwnika, który choćby w sparingu przed sezonem pokazał, że może być dla nas groźny daliśmy radę. Jestem pełen uznania dla całej drużyny, która tam pojechała za może dużo szczęścia i niekoniecznie modelowe zachowania na boisku, ale za ambicję. To, czego brakowało w kilku meczach jeszcze parę tygodni temu, kiedy nie potrafiliśmy dowozić w meczach z Orłem i Borkiem dzisiaj zafunkcjonowało. Dobra robota !
Prądniczanka to rywal, który fizycznie stawia w tej lidze największe wzywanie i na taki mecz się szykowaliśmy. Niestety nasze duże fizyczne atuty i piłkarskie również zostały wyeliminowane przed meczem i tutaj znowu zagraliśmy w 13. W mecz wchodzimy dobrze i to już kolejny raz potrafimy naszą obronę wysoką zorganizować w taki sposób, że mamy wiele odbiorów w 3 tercji boiska i nie pozwalamy przeciwnikowi budować gry od bramki. Co więcej, stwarzamy sobie po tych odbiorach sytuację do oddania strzału. Pomaga w tym na pewno przesunięcie Tomka na pozycję numer 9 i tutaj wiemy, że tracimy w defensywie zwłaszcza w meczu gdzie brakuje nam Bolusia, ale chcemy atakować i chcemy kontrolować mecz pod bramką przeciwnika, a nie na naszej połowie.
Tutaj wiele razy byliśmy zmuszeni do obrony niskiej i kiedy przeciwnik był zmuszony rozgrywać piłkę a my w bloku 5 obrońców w tej fazie przesuwaliśmy na 20 metrze to większego zagrożenia nie było. Jedyne co nie było dobre to bronienie w strukturze 1-5-1, czyli brakowało nam 10, która powinna obniżyć pod piłkę, natomiast nasza trójka atakujących też więcej piłek powinna ,, zbierać”. Najgorsze było dla nas to kiedy Prądniczanka grała długie piłki lub nasz pressing był nieskuteczny i z piłki otartej szukali podań za naszą linię obrony. Sędzia jak zawsze brał udział w loterii, kiedy zarządzić o pozycji spalonej, a my nie zawsze dobrze reagowaliśmy na piłkę otwartą. Natomiast chce podkreślić znowu dobrą robotę naszej dwójki środkowych obrońców, bo Kycu zszedł z powodu absencji Bolusia i dał naprawdę z siebie dużo i zagrał dobry mecz. Antek Lenko to kolejny solidny występ, w którym pokazuje, że regularna praca daje efekty i jest to zawodnik, który względem początku sezonu poczynił progres godny uznania.
Mogliśmy pokusić o jedną bramkę więcej, ale w sumie przeciwnik miał również ku temu okazję. Fajna akcja na 1:1 przy bramce Tomka w bocznym sektorze. W drugiej części chcieliśmy na początku wykorzystać jeszcze nasze atuty z przodu i potem cofnąć Tomka, który pomoże naszej zmęczonej już nie tylko fizycznie, ale mentalnie przez ciągłe ataki za linię obrony przeciwnika. O ironio sytuację na 2:1 mieliśmy już po przejściu Tomka do obrony, gdzie no musimy strzelić i mecz przybiera zupełnie innego scenariusza niż stało się to dosłownie minutę później, kiedy to Prądniczanka strzela na 2:1. Potem wiadomo wszystko już się posypało, ale cieszę się, że nie chcieliśmy się bronić tylko szukaliśmy bramek.
Taka jest piłka, że trzeba strzelać bramki zwłaszcza w takich sytuacjach i takich meczach. Przegrywamy 5:1 ale, to co zobaczyłem ma dużo pozytywów. To, co widzę na treningach jest ostatnio naprawdę dobre. Wracamy na dobrą drogę i budujemy nasz zespół, bo potencjał mamy. Jestem przekonany, że bez braków kadrowych Prądniczanka tego meczu by nie wygrała. We wtorek fajny mecz do tego, jak reagujemy na przeciwnika intensywniejszego w obronie i dużo lepszego piłkarsko. Murawa idealna do gry i mam nadzieję, że będziemy mieli wszystkich do dyspozycji…
Trener Rafał