Połowę trzeciej majowej soboty spędziliśmy na swoim obiekcie, gdzie przyszło nam się zmierzyć z Wiślacką Szkołą Futbolu w 1 Lidze Młodzika i z Kablem Kraków w lidze 7-osobowej. Pogoda wskazywała raczej na listopad, ale jakoś daliśmy radę i mam nadzieję, że w zdrowiu przetrawmy do przyjścia prawdziwej wiosny.
PODGÓRSKA AKADEMIA SPORTU – WIŚLACKA SZKOŁA FUTBOLU 1:2 (0:0)
Bramka: Tobiasz
Woźniak – Radzik (C), Kostecki – Kleszcz – Tobiasz, Wojda, Okrajek, Niepsuj – Bydłoń + Nowakowski, Blajda, Machaj
Mecz z drużyną, która ku mojemu zdziwieniu do dzisiaj wygrała tylko raz. Pojedynkowaliśmy się już z Wiślacką Szkołą dwa razy i widać było, że jest tam jakoś i pomysł na grę oraz atut w postaci bramkarzy, którzy są jednymi z najlepszych w tej lidze. Z relacji Pani trener i przebiegu meczów wiedzieliśmy, że to będzie mecz, który nie będzie należał do najłatwiejszych – i dobrze !
Bardzo ważnymi zadaniami, które sobie daliśmy na ten mecz były nasze reakcje w fazach przejściowych i to, co mocno akcentowaliśmy w tygodniu i nad czym już długo pracujemy, czyli piłki za linię obrony i odpowiednie ,,wcięcia” się tam naszych zawodników. Od pierwszych minut mocno pracowaliśmy w pressingu i odbieraliśmy w strefie wysokiej dużo piłek co kończyło się coraz to lepszymi sytuacjami dla nas. Tutaj niestety zawodziła faza finalizacji, gdzie po prostu powinniśmy przynajmniej dwa razy trafić do siatki. Bardzo fajnie potrafiliśmy budować akcje i podejmowaliśmy optymalne decyzje z piłką. Dawaliśmy sobie wsparcie w bocznych strefach i to, co najważniejsze, czyli dużo piłek za linię obrony, które były możliwe dzięki dobremu poruszaniu się zawodników wzdłuż linii obrony przeciwnika. Niestety nie zdobyliśmy bramki i na przerwę obie drużyny schodziły bez zdobyczy bramkowej.
W drugiej części wszystko zaczęło się dobrze, bo rozgrywający bardzo dobre zawody Byku dośrodkował idealnie na nogę Victora, który perfekcyjnym uderzeniem umieścił piłkę w bramce. To było na tyle, jeżeli chodzi o drugą połowę, gdyż zupełnie straciliśmy na sile naszych ataków. Coraz więcej strat przypominających ostatnie mecze, dużo błędów w ustawieniu i strata dwóch bramek. Pierwsza bramka to strata piłki w bocznym sektorze na własnej połowie, gdzie powinniśmy zmienić centrum gry przez najgłębiej ustawionego Radzia, który otwarty miał przegląd całego boiska i zero presji przeciwnika. My straciliśmy piłkę a Wisła wykorzystała to perfekcyjnie. Druga bramka to przegrane dwa pojedynki 1×1 w obronie na połowie przeciwnika i złe ustawienie linii obrony. Szacunek dla gości za kolejną bardzo dobrą i skuteczną akcję. Łatwo dopuszczaliśmy do sytuacji pod naszą bramką, ale też dobry dzień miał Tomek, który zatrzymał kilka razy rywala.
Niestety przegrywamy, ale realizacja zadań jest tym co powoduje u mnie optymizm, który nie zmaże wynik. To, przez co przegraliśmy to rzeczy, nad którymi pracujemy i które musimy eliminować z naszej gry. To, co mnie najbardziej niepokoi to wyłączenie się w kolejnym meczu z gry, gdzie nagle jesteśmy drużyną zupełnie inną niż w innych fragmentach gry. Szacunek dla przeciwnika, który po słabym początku sezonu podnosi się z kolan i naprawdę zasługuje na zwycięstwa i dobrą pozycję w tabeli, bo bije na głowę kilka ekip w tej lidze. Co nie oznacza, że my jesteśmy słabi, bo szczerze mówiąc to posiadamy większe umiejętności w naszej drużynie, ale nie zawsze się wygrywa.
Przed tygodniem tytuł wpisu wyglądał następująco ,,Bardzo mało jakości w sobotnich meczach”. Było to spowodowane tym, że zagraliśmy dokładnie z takim samym bilansem, czyli odnieśliśmy zwycięstwo i porażkę, ale pokazaliśmy bardzo mało tego czego uczymy się na treningach i o czym tak bardzo dużo rozmawiamy cały czas. W meczach sobotnich jednak pokazaliśmy to co robimy i byłem wieloma momentami dumny z tego jak graliśmy. Ciężko mi w procesie waszego szkolenia zwracać uwagę w 100% na wyniki, które nikt nie będzie pamiętał już niedługo. Oczywiście wyniki są konsekwencją naszej gry i każda porażka oznacza, że nie zrobiliśmy wszystkiego na tyle dobrze, żeby pokonać przeciwnika i że popełniamy błędy, o których musimy rozmawiać i które z całych sił każdego dnia treningowego powinniśmy się starać wyeliminować. Znakomicie jest wygrywać mecz po meczu i robić awanse ligowe, tylko że prawdziwy rozwój to to, jak osiągamy te wyniki i jak rozwijamy się na przestrzeni lat szkolenia piłkarskiego. Dzisiaj przegraliśmy, ale ja dostrzegłem wiele elementów, w których się rozwinęliśmy. Może nie wygramy tej ligi, ale mamy jeszcze przed sobą kilka meczów, w których będziemy walczyć o zwycięstwa, ale też, które co dla mnie ważniejsze potwierdzą nasz progres w grze.
PODGÓRSKA AKADEMIA SPORTU – KABEL KRAKÓW 5:2 (1:2)
Bramki: Rydz x3, Sęk, Bartosik.S
Woźniak – Bartosik.K (C), Sęk – Gaweł, Nowakowski, Malinowski – Rydz + Plewako, Chyżyński, Bartosik.S
Było słońce, był deszcz, był wiatr i było zimno. Przez pierwszą połowę nie było skuteczności mimo bardzo niskiej klasy naszego rywala. Brawo za tworzenie tych sytuacji, ale musimy być skuteczniejsi i musimy potrafić je wykorzystać. Druga część meczu to już zupełna dominacja i bramki, które dały nam zwycięstwo, chociaż znowu mogliśmy strzelić ich dużo więcej. Ważne jest to, że zagraliśmy dobry mecz i sposób, w jaki budowaliśmy grę był tym do czego dążymy.
Brawo za kolejną wygraną i rozwój każdego zawodnika, który cały czas ma dążyć do gry w pierwszej drużynie. Jest to do wykonania, ale do tego potrzeba czasu, ciężkiej pracy, pokory i zaangażowania.
Trener Rafał