W meczu z drużyną, która tak jak my nie potrafiła jeszcze zapunktować wygrywamy w końcu i trochę łapiemy oddech na dalszą część wiosny.
Victoria Kraków – Armatura Kraków 3:5 (1:2)
Bramki: Kwarciak x2, Okrajek x2, Machaj
Woźniak – Ciupek, Lenko, Kostecki, Kyc (C) – Bolek, Kleszcz, Okrajek – Machaj, Gaweł, Kwarciak + Pec.Sz, Pec.J, Malinowski, Niepsuj, Trela.J
Widać było, że grają dzisiaj dwie najsłabsze do tej pory drużyny w tej lidze i miało to przede wszystkim swoje odbicie w działaniach obronnych. Myślę, że ilość i sposób, w jaki popełnialiśmy błędy w obronie zostały trochę poprawione względem poprzednich spotkań, natomiast trzeba też zaznaczyć, że przeciwnik był, jaki był. Mimo wszystko brawo, że znowu nie do końca takim składem wyjściowym, jaki powinniśmy wystawić daliśmy radę. Fajnie szukaliśmy piłek za linię obrony, chociaż tutaj jeszcze więcej jesteśmy w stanie kreować, jeśli poprawimy naszą decyzyjność. Niezła skuteczność, która daje nam w końcu dużo bramek strzelonych.
Bardzo dobre dzisiaj zmiany braci Pec i Borówy oraz ogólnie druga polowa, która nie wymknęła nam się spod kontroli ani razu i widziałem w tej drużynie to czego brakowało od końcówki marca. Zaangażowanie, komunikacja, walka jeden za drugiego i dużo pozytywnych haseł.
Liga układa się tak, że pewnie będziemy mogli powalczyć z Victorią i Skalanką o miejsce dające utrzymanie, co było by dużym sukcesem biorąc pod uwagę jak to wszystko u nas wygląda. Niestety będzie o to szalenie trudno, bo dużo nieobecności przed nami i napięty terminarz gier w dwóch ligach. Mimo wszystko walczymy dalej i życzę sobie, żeby ta dzisiejsza wygrana była dla nas małym punktem zwrotnym i nie mówię tu o wynikach, ale sposobie tego, jak funkcjonujemy jako drużyna.
Trener Rafał