Sobotę wczesnym rankiem raczej ciężko było liczyć na cokolwiek biorąc pod uwagę stan naszej kadry.
Orzeł Sidzina – Armatura Kraków – 8:2 (3:0)
Bramki: Niepsuj, Okrajek
Woźniak (C) – Sęk, Kostecki, Bartosik.K, Niepsuj – Kleszcz, Bartosik.S, Okrajek – Machaj, Gaweł, Ciupek + Wiśniowski
Cóż…Przy tak okrojonej kadrze ze względu na kontuzje, wyjazdy i różne inne historie i siedmiu zawodników z podstawowego składu mających w perspektywie mecz niedzielny w C1 to naprawdę równa rywalizacja tego dnia z Orłem była trudna co pokazało boisko. Ja jedyny zarzut jaki mam do drużyny to przygotowanie do meczu bo poziom naszej rozgrzewki i zaangażowanie w ten proces był po prostu słaby. Tutaj myślę, że mogliśmy dzięki lepszemu podejściu solidniej wejść w mecz. Co by było potem ? Ciężko powiedzieć, ale dajmy sobie szansę chociaż w tym elemencie.
Kończyliśmy w 9 celem zostawienia sił zawodnikom, którzy mieli przed sobą trudny mecz w niedzielę. Wygląda to jak wygląda, ale sami sobie tworzymy takie mało fajne historie.
Armatura Kraków – AM Cracovia 1:1 (0:0)
Bramka: Niepsuj
Trela.K – Lenko, Bartosik.K, Kyc (C), Ciupek – Bolek, Kleszcz, Okrajek – Kwarciak, Gaweł, Trela.J + Pec.J, Niepsuj, Bartosik.S, Pec.Sz
Nareszcie wielką satysfakcję sprawiło nam z trenerem Piotrkiem prowadzenie tego zespołu. Nie było dzisiaj przepaści między nami a przeciwnikiem, nie było czekanie na kolejne bramki i strzelanie ich sobie samemu, nie było przejścia obok meczu. Życzę sobie do końca sezonu więcej takich meczów.
Dzisiaj postawiliśmy na arytmie w naszej grze w obronie. Zaczęliśmy ustawieni w średniej obronie i kilka razy w meczu przechodziliśmy do intensywnego pressingu. To pozwoliło myślę zachować nam siły na końcówkę meczu, gdzie osiągnęliśmy przewagę. Pierwszy raz naszym atutem było nasze słabe boisko, które uniemożliwiło AM grę po ziemi, którą na pewno utrudnili bym nam bardziej boiskowe życie. Dobrze funkcjonowaliśmy w obronie średniej, gdzie udało się skutecznie zamknąć środek boiska. Niestety mieliśmy problemy z piłkami za linię obrony, ale i tak w porównaniu do początku sezonu widać tu lekką poprawę. Stworzyliśmy sobie dwie dobre okazje Witka i szkoda, że przed przerwą nie udało się zdobyć bramki, bo przeciwnik nie stworzył sobie większego zagrożenia pod naszą bramką.
W drugiej części znowu zaczęliśmy spokojnie i raczej udawało się kontrolować wydarzenia boiskowe. Niestety tracimy bramkę po rzucie karnym, który był efektem ręki Antka, ale też naszego złego rozwiązania rzutu wolnego z własnego pola karnego, który skończył się atakiem AM. Bardzo dobrze jednak zareagowaliśmy na bramkę i ostatnie 20 minut meczu było bardzo dobre. Zamykaliśmy przeciwnika wysoko, często odbierając piłkę i stwarzając po tym fajne sytuacje. Kilka razy poszukaliśmy fajnie piłki za lnie obrony przeciwnika. W obronie mimo kilku błędów byliśmy zorganizowani. Wszystko zwieńczył Kokos po idealnym uderzeniu po długim słupku w sytuacji sam na sam.
To był mecz wielu bardzo dobrych indywidualnych występów. Kilku zawodników wzniosło się na bardzo dobry poziom i z tego należy się bardzo cieszyć. W końcu byliśmy drużyną zorganizowaną i drużyną, której wszyscy zawodnicy mają wspólny cel. Szkoda, że nie udało się wygrać, ale chyba ważniejsze od wyniku jest to w jakim momencie teraz jesteśmy. Musimy dalej iść dobrą drogą, na którą trafiliśmy i teraz przychodzi czas na dwa mecze u siebie, gdzie będziemy szukać kolejnych punktów.
Trener Rafał.