Przede wszystkim muszę pochwalić zawodników, którzy przepracowali ten tydzień, bo naprawdę za nami wymagające jednostki treningowe. Dodatkowo zagraliśmy aż 3 gry kontrolne których, ilość dla poszczególnych zawodników była dużym obciążeniem.
W meczu z KSPN natrafiliśmy na przeciwnika, który był na odpowiednim poziomie dla nas akurat na ten mecz, gdzie nie mogliśmy skorzystać z wielu zawodników, którzy z różnych powodów nie znaleźli się w kadrze na ten mecz. Byliśmy dobrze zorganizowani w pressingu i to jest nasz mocny punkt już od jesieni. Jesteśmy w tej fazie gry odważni i ryzykujemy bardzo wiele, ale przynosi nam to w skutecznym działaniu bardzo duże korzyści. Nieco gorzej wyglądaliśmy w obronie niskiej, gdzie zbyt łatwo przegrywaliśmy pojedynki, brakowało komunikacji i odpowiedniego ustawienia. Nowa pozycja dla Bolusia, czyli 6 również wymagała od niego pracy, której do tej pory nie musiał wykonywać. Często byliśmy w obronie w liczbie 3 lub 4 a przecież zakładamy sobie bronienie pięcioma zawodnikami w linii obrony, nie wspominając już o zejściu pod linię piłki całej drużyny. W otwarciu gry mamy cały czas problem przełożyć działania z treningów na warunki meczowe i duże boisko. Było kilka fajnych momentów, ale musimy jeszcze więcej szukać gry, która minie pierwszą linię obrony przeciwnika i pozwoli nam budować grę środkiem boiska. Poza tym myślę, że zmęczenie, zmiany na pozycjach i jednak po prostu nasza jakość bardzo utrudniały płynność w grze. Dużo niedokładności, zbyt wolne podejmowanie decyzji o podaniu czy po prostu zła decyzyjność. Sparing jednak na plus, bo wygrywamy co jest zawsze bardzo ważne i w tym momencie, którym aktualnie jesteśmy wyglądało to poprawnie.
W niedzielę rozpoczęliśmy od gry z Orłem Sidzina na orliku przy ulicy Strąkowej. Postawiliśmy sobie za cel kontrolę gry, wysoką grę w pressingu i szybkość decyzji z piłką. Pierwsza połowa była bardzo dobra, chociaż nie byliśmy skoncentrowani w obronie i proste błędy dawały tlen i bramki gościom z Sidziny. Niestety w połowie meczu planowo opuścił nas Okraj, kontuzji doznał Tomek i musieliśmy posiłkować się Kimborem, który stanął między słupkami. Jeden zawodnik na zmianę, gdzie goście dysponowali dwoma siódemkami spowodowały, że obraz meczu w drugiej części dla nas był kiepski. Cóż takie zrządzenie losu i nie ma co rozpaczać. Kolejna jednostka zaliczona, niektórzy dali dzisiaj z siebie już ostatnie resztki sił. Kilku zawodników zagrało bardzo dobrze !
Drugi mecz to gra z Radziszowianką rocznika 2012. Na duży plus możliwość gry wszystkich dostępnych zawodników. Tutaj wiemy, nad czym pracujemy i wspólnie z trenerem Piotrkiem mamy swoje wnioski i dalej podążamy w kierunku poprawy indywidualnych umiejętności. Przegrywamy, ale strzelamy też bramki i u wielu zawodników dzisiaj można zapisać kilka plusów. Brawo, bo skład osobowy był mocno eksperymentalny i nie do końca optymalny,
Ostatnie dwa tygodnie dla takich zawodników jak Ciacho, Okraj, Kycu, Jogurt i Wiśnia to 12 treningów i 4 mecze. Szacunek, bo widać u nich duże zmęczenie, ale też progres i duża ilość minut w meczach kontrolnych co nie jest przypadkiem. Oczywiście jest jeszcze spora grupa zawodników, których obciążenia są duże i to cieszy, bo naprawdę wykonaliśmy kawał dobrej roboty w ostatnich dniach. Wchodzimy w trzeci tydzień pracy, której natężenie będzie spore i która ma przynieść wymierne korzyści. Zakończymy ten tydzień meczem z Prądniczanką, czyli rywalem, który przeskoczył nas w tabeli jesienią i który będzie dla nas sporym wyzwaniem. Na ten mecz zostaną powołani zawodnicy, którzy na ten moment zasługują na to swoją pracą i grą. Tutaj niestety traci nasza drużyna na kilku jednostkach, które nie do końca poważnie podchodzą do gry w naszej drużynie. Natomiast jestem pełen podziwu dla wielu zawodników, którzy trenują bardzo regularnie i robią postępy. Będziemy doceniać pracowitość, uczciwość i zaangażowanie.
Trener Rafał